Mrówka w mojej głowie

Autor: ZiKo ., Gatunek: Proza, Dodano: 28 kwietnia 2013, 15:59:44

   Cień kamienicy wydłużał się, jakby ktoś dobudowywał kolejne piętra i wciskał je pomiędzy dach i poddasze. Zachwycony niecodziennym widokiem, upadłem na kolana, żeby podziękować losowi za ten cudowny obraz. Kiedy moje usta zbliżały się do powierzchni chodnikowej płytki, żeby złożyć na niej pocałunek, nieoczekiwanie na ich drodze pojawiła się leśna mrówka, a ściślej jej owłosiony odwłok. Wiem, bo widziałem na zdjęciach, zrobionych przy pomocy mikroskopu elektronowego. Przypadkowo ucałowana mrówka, zatrzymała się zdezorientowana i uniosła główkę. Patrząc mi prosto w oczy, poruszyła żuwaczkami tak, jakby chciała coś do mnie powiedzieć.

   Pochyliłem głowę i nadstawiłem ucha, żeby usłyszeć, co ma mi do powiedzenia, ten przypadkowy owad. Mrówka odebrała mój gest, jako zaproszenie. Wspięła się po małżowinie usznej i weszła do środka mojej głowy. Kiedy znalazła się w pobliżu mojego ucha środkowego, mogliśmy się już swobodnie komunikować. Opowiedziała mi o swoim życiu i pracy na terenie Nadleśnictwa Rudka, należącego do PGL Lasy Państwowe. Została wysłana ze specjalną misją, celem zbadania zasobów naturalnych na obszarach, sąsiadujących z nadleśnictwem. W ten sposób trafiła do mojego miasta, w którym się zupełnie pogubiła. Ja też opowiedziałem jej trochę o sobie i moich zainteresowaniach. A w szczególności, o moim zamiłowaniu do zbierania pięknych widoków i przeżyć.

   Odkąd zamieszkała w mojej głowie, to poczułem, że wypełniła jakąś pustkę. Wcześniej nie zdawałem sobie sprawy, jak dobrze jest mieć kogoś bliskiego, kto czasem szepnie coś miłego do ucha. Było to fantastyczne przeżycie, które dołączyłem do serii pięknych przeżyć z mojej kolekcji. Ja zapewniłem jej mieszkanie i poczucie bezpieczeństwa, na tym nieznanym terenie, pośród obcych miejsc i ludzi.

   Żyliśmy tak sobie w symbiozie, a nasze uczucie przeradzało się z pierwotnej fascynacji, w coś głębokiego, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Któregoś dnia powiedziała mi, że chyba najwyższy czas, abym poznał jej rodzinę. Pojechaliśmy do Nadleśnictwa Rudka. Słońce dotykało już wierzchołków drzew, rzucając złote plamy na ściółkę. Na jednej z takich plam był ogromny kopiec, zbudowany przez siostry mojej mrówki.

   Trochę to dziwne, ale mrówki były przygotowane na nasz przyjazd. Po rozgarnięciu patykiem wierzchniej warstwy gniazda, znalazłem otwór, przez który zszedłem do specjalnego, gościnnego pomieszczenia, zbudowanego specjalnie dla mnie przez robotnice. Rozłożyłem się wygodnie na posłaniu, wyłożonym kawałeczkami listków. Zostałem poczęstowany grzybkami z własnej hodowli, po których się poczułem troszkę dziwnie i górą białych, tłustych larw na łopianowym liściu.

   W tym czasie, siostry mojej mrówki zabudowywały otwór nad naszymi głowa i nastały egipskie ciemności. Ja, miłośnik pięknych obrazów i przeżyć poczułem się strasznie nieswojo, w tym obcym, ciemnym miejscu. Po pewnym czasie, oboje uznaliśmy, że jednak nie jesteśmy dla siebie stworzeni i najlepiej będzie, jeśli każde z nas wróci do swojego świata.

   Rozstaliśmy się w zgodzie i już nigdy więcej jej nie spotkałem. Jedyne, co mi pozostało po tamtym wydarzeniu, to lekkie mrowienie. Gdzieś w okolicach prawego ucha środkowego.

Komentarze (9)

    • Nata Re
    • 28 kwietnia 2013, 16:59:45

    hehehe, jestem mile zaskoczona Twoją twórczością w formie prozy! wow masz mnie ;)

    • ZiKo .
    • 28 kwietnia 2013, 17:12:26

    :)

  • Dobrze, że to nie czerwona mrówa :D

    • ZiKo .
    • 28 kwietnia 2013, 19:42:04

    No jak czerwona Krzychu? Najczarniejsza z czarnych :D

    • ZiKo .
    • 28 kwietnia 2013, 19:42:21

    Z czerwonymi czułkami może...

  • Śliczności. Takiego Zbynia lubię.

  • Toż mówię przecie, że czarna :D

    • ZiKo .
    • 28 kwietnia 2013, 22:23:09

    :-)

    • ZiKo .
    • 29 kwietnia 2013, 07:07:28

    Dzięki okienkom!

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się